Magdalena Gdula - Dietetyk Wrocław

Magdalena Gdula

Dietetyk Wrocław

Pani Magdaleno, zacznijmy od początku...

Pomysł cateringu dietetycznego zrodził się w mojej głowie pod koniec studiów, a 6 miesięcy później otworzyłam firmę pod nazwą Catering Dietetyczny JakJesc.pl Magdalena Gdula.

Początki były trudne przede wszystkim od strony organizacji i zaplecza naszej kuchni i zespołu. Uważam, że to przede wszystkim upór i konsekwencja w dążeniu do celu pozwoliły nam osiągnąć punkt w którym jesteśmy teraz.

Mamy nową kuchnię, bardzo nowoczesną, stworzoną w oparciu o nasze doświadczenia na przestrzeni tych 4 lat. Możemy w końcu mieć miejsce, w którym nasze pomysły i pasja do kuchni nie mają ograniczeń...

W perspektywie wiele pomysłów - domowe pieczywo, masło i przetwory sezonowe, z których potem będziemy korzystać w kuchni. Chcemy, aby nasza kuchnia maksymalnie wykorzystywała potencjał sezonowości warzyw i owoców. To bardzo ważne, aby świadomie korzystać z kalendarza kulinarnego.

Dietetyk Wrocław - catering dietetyczny

Wspomina pani o trudzie początków pracy, co było najtrudniejsze?

Na pewno znalezienie zespołu, który ma pasję i serce do naturalnej kuchni. Od ponad roku naszym szefem kuchni jest p. Tobiasz Herman i od tego czasu nasza kuchnia rzeczywiście bardzo się zmieniła. Bardzo ważne w gotowaniu jest podejście do kuchni.

W kuchni ważna jest każda osoba, która ma kontakt z produktem, który w końcowej fazie będzie bazą gotowego dania. Każda z nich musi dbać o produkt i zachować w nim to co najlepsze. Od obierania warzyw, filetowania ryb/ mięsa po odpowiednie marynowanie i doprawianie. W kuchni każdy etap jest ważny. Każda osoba jest ważna.

Jak wygląda pani typowy dzień?

Pracę zaczynam bardzo wcześnie. Zawsze od próbowania śniadania, obiadu i podwieczorku, który danego dnia nasi kucharze przygotowują dla dzieci w naszych przedszkolach. Rozmawiam z kucharzem o menu na dzień kolejny. Bardzo lubię te nasze poranne spotkania, kuchnia jest pełna świeżych produktów, czuć że zaczyna się nowy dzień.

Każdego dnia mamy dostawy warzyw do godz.6, potem mięso / ryby ok.8. Rano cała kuchnia pachnie domowym bulionem z warzyw korzennych, lubczyku i pietruszki. Spotykam naszych kurierów, czasem udaje się nam wspólnie zjeść śniadanie i wypić poranną kawę. Potem zazwyczaj ok. godziny 10 biegam razem z moim psem – wyżłem niemieckim w pobliskim parku szczytnickim. Kolejne kilka godzin poświęcam na aktualne zamówienia, kontakt z naszymi klientami. Od początku to właśnie ja staram się pomagać klientom w sprawach diet i odchudzania. To dla mnie bardzo ważne. Zazwyczaj około godziny 13, jeżeli nie mam danego dnia żadnego spotkania to staram się zdążyć na lunch – każdego dnia załoga jada razem. Rozmawiamy wtedy o pomysłach na nowe dania, produkty i oczywiście o codziennych sprawach.

Od 14 kucharze wykańczają dania, wykładają, zaczyna się pakowanie.. Wtedy jest czas dyskusji z szefem kuchni o menu na kolejny dzień, układania jadłospisów, zamawiania produktów na dzień następny. Od godziny 16 dostarczamy pierwsze zestawy naszym klientom. O 17 zaczyna się sprzątanie w kuchni, spektakl się kończy.

Czy ma pani ulubione dania?

Zawsze dam się zaprosić na dobrą zupę. Moja ulubiona to pomidorowa z pomidorów malinowych z dodatkiem świeżego lubczyku. Najlepsza u mojej mamy. Z wiekiem, mimo tego, iż w swoim życiu zdarzało mi się jeść wyrafinowane potrawy, z bardzo drogich składników, w najlepszych restauracjach to i tak na myśl o ulubionym daniu wracam do smaków z rodzinnego domu.

Ciekawi mnie zatem, co kryje pani lodówka?

W mojej lodówce można znaleźć 2 grupy produktów. Pierwsza grupa to produkty do testowania. Prawie zawsze mam kilka rodzajów tego samego produktu – staram się wybierać najlepszy – nie zawsze te markowe i o najwyższej cenie są najlepsze. Obecnie w mojej lodówce mam kilka rodzajów łososia wędzonego na zimno

Wrocław dietetyk

Kilka? Słyszałam, że potrafi pani testować nawet do 20 rodzajów tego samego produktu.

Zgadza się. Wędzonego łososia mam dokładnie 22 sztuki – różne firmy, ale też różne formy. Bardzo często testuje nowinki od naszych dostawców. Druga część produktów to taka moja baza bez której nie mogę się obejść na co dzień.

Zawsze w lodówce mam jajka od zielononóżek od naszego firmowego dostawcy, dobrej jakości masło, olej lniany budwigowy, pesto, które podkradam z naszej kuchni.

Zawsze mam też kilka naszych pudełek.

Zapytam jeszcze o plany i marzenia do zrealizowania w Nowym roku.

Na pewno planem na kolejne lata jest Restauracja. Powoli rozglądamy się za odpowiednim miejscem i zastanawiamy się nad jej charakterem. Proszę trzymać za nas kciuki!